Body shape opinie Co myślę o R. Okoniewskim
18

Styczeń

7 miesięcy ago

Co myślę o R. Okoniewskim

Co myślę o R. Okoniewskim
1 vote, 5.00 avg. rating (88% score)

Na razie wygląda to trochę opisowo. Taki przydługi wstęp. Ale do rzeczy.

W Gorzowie był już prawdziwą gwiazdą. Praktycznie dla niego Gorzów walczył o finał IMŚJ w 2000 r. Z tego co pamiętam remont stadionu (zmiana geometrii drugiego łuku i postawienie wiaty na prostej startowej) kosztował 4 mln zł. Wygrał zawodnik gorzowskiego klubu, tyle że Jonsson. Okoniewski nie wytrzymał presji i po słabej jeździe zajął bodajże piąte miejsce. Te wszystkie wydatki sprawiły, że pieniądze w Gorzowie się zmieniły. Nie dziwi więc fakt, że po sezonie 2001 Okoń opuścił Gorzów. Czyli jakby nie patrzeć nie był tam 6 lat.

Poszedł do Leszna. Pamiętam ogromną radość kibiców Unii. Czekali na Okonia tyle lat i w końcu ich marzenie się spełniło. Myślę, że nie przesadzę specjalnie gdy powiem, że Okoń był tam ubóstwiany. Sezon miał dobry ale nie rewelacyjny. I nagle w przerwie zimowej pojawia się sensacyjna wiadomość, że Okoń przechodzi do Zielonej Góry. Nie dziwię się kibicom z Leszna, że go znienawidzili. Prawie nosili go na rękach, a on poszedł do Zielonej Góry, bo dostał więcej pieniędzy!!!

UWAŻAM, ŻE ODEJŚCIE Z LESZNA BYŁO NAJWIĘKSZYM BŁĘDEM OKONIA.

Pewnie, że wtedy cieszyłem się z tego transferu. Przyszedł zawodnik, który bedzie liderem drużyny. Jednak zaczęły pojawiać się rysy. Jeszcze przed sezonem pojawiła się informacja o pewnym rozłamie w drużynie. Okazało się, że kontrakty Okonia i Śwista, a kontrakty Huszczy i Kurmańskiego to przepaść. Nie wiem na ile wiarygodne są moje źródła (bo oficjalnych informacji oczywiście nie było) ale różnica dochodziła do ok. 800-1000 zł na jednym punkcie. Do tego Okoń i Świst mieli w kontrakcie zagwarantowane miejsce w składzie!!! Trzeba dodać, że prezesem był p. Smoleń, który tymi kontraktami zrobił sobie wspaniałą kampanię wyborczą do sejmu. Bo przecież swoich pieniędzy w klub nie wkładał.

O ile w pierwszym meczu jakoś wygraliśmy, o tyle we Wrocławiu od zupełnej kompromitacji uratował nas Kurmanek. Okoń przywoził drugie i trzecie miejsca, a o Świście już nawet nie chce mi się pisać. I tak wyglądały mecze wyjazdowe. Lider Kurmański, średniak Okoniewski i parodia zawodnika Świst. Efekt był taki, że Kurmanek przestał zwracać uwagę na partnera z drużyny, jeździł dla siebie i nadal był liderem drużyny, a prezes rozpływał się nad … Okoniem. Przyszedł koniec sezonu i nasza gwiazda zaczęła się głośno domagać wypłaty zaległych pieniędzy. Pieniądze dostał (swoją drogą ciekawe skąd, skoro w kasie były pustki, a klub miał długi) i łaskawie został w klubie na kolejny sezon. Można się tylko domyślać jaka była jego motywacja. Niestety pozostanie Okonia było dla naszego prezesa priorytetem, Rafał Kurmański był na dalszym planie.

Pozostałe artykuły:

Tag:
admin Administrator